Scenki

Dr. Horrible’s Sing-Along Blog

Scenki

Od czego by tu zacząć… projekt ten jest częścią mojego życia już tyle lat, że mam problem z ustaleniem się jak i kiedy to się właściwie zaczęło. Ale spróbuję. O tym, że Neila Patricka uwielbiam byliście się w stanie przekonać już za sprawą “Garniturów”. Gdy poznałam Doktora, najpierw za sprawą pojedynczej piosenki, później zaś wielokrotnie obejrzanej całości, porwałam się z motyką na słońce – zróbmy dubbing! Ale to przecież film aktorski! Nie masz obsady, realizatorów, wszystkich instrumentali! “Nie szkodzi”, mówiłam, “Damy radę”. Fakt, że praca nad projektem trwała około 5 lat, jest w stanie potwierdzić, jak bardzo się myliłam. Jednak mimo to, choć wielokrotnie zamierzałam się poddać, próbowałam dalej. Pierwotnie projekt miał wychodzić Aktami, co mogliście zaobserwować przy okazji publikacji pierwszego z nich długi czas temu. W międzyczasie prac nad Aktem drugim mnie wielokrotnie zmieniała się koncepcja, dostrzegałam błędy montażu, akcenty w piosenkach, niedopracowania nagraniowe. Nazbierało się tego tyle, że, ku zgrozie całego zespołu, postanowiłam wydać Doktora jako jedną całość – a tym samym Akt pierwszy ponownie. Nikt nie był z tego szczęśliwy (a realizator już zupełnie – oznaczało to ponowny montaż pierwszych 4 piosenek) – postanowiłam więc zakasać rękawy i zadośćuczynić nieco moje bzdurne pomysły poprzez pomoc studyjnego realizatora. Choć efekt wyszedł niesamowity, nie był to jednak tani interes, więc mimo to nasze możliwości były mocno ograniczone a czas nie był sprzymierzeńcem żadnego z nas. Zegar tykał, ja zbierałam nagrania, stając się osobą do unikania przez chyba każdego z Zespołu – dopytywanie dzienne nie było niczym nowym. Byłam naprawdę nieznośnym reżyserem, z jednej strony zdającym sobie sprawę, że to tak naprawdę tylko hobby, a z drugiej zaaferowanym jak małe dziecko na Gwiazdkę tym, by projekt powstał jak najprędzej. Cieszę się, że wytrwano ze mną tyle czasu, co z pewnością nie było łatwe. W międzyczasie również wpadałam na mniej i bardziej dziwne pomysły. Walizka z fabularnym napisem na ekranie? Spolszczymy to! Ale to pociąga za sobą konsekwencje innych jemu podobnych do spolszczenia, a one są skomplikowanie animowane! DAMY RADĘ! I tak oto nauczyłam się podstaw After Effects, w stopniu całkiem zaawansowanym Premiere Pro i nowych umiejętności z fotomanipulacji. Ktoś mówił, że to hobby nie rozwija? Innym urwanym z choinki pomysłem był nierealny zamysł wydania projektu do końca roku 2016. Ja, naiwnie wierząca, że w międzyczasie życie nie da nam w kość, rozgłosiłam wszem i wobec nadchodzącą premierę. Były promocyjne filmiki u zaprzyjaźnionych grup, wielkie odliczanie, cuda, a potem wielki zawód, gdy okazało się, że choćbyśmy stanęli na rzęsach to projektu nie wydamy na czas. By ratować sytuację, przesunęliśmy premierę o miesiąc. Potem o kolejny. Potem to już mijało się z celem, bo końca jak nie było widać, tak nie było. Skruszona przeprosiłam widzów, obiecując, że projekt wyjdzie, choć nie miałam pojęcia kiedy. Wy, którzy to teraz czytacie, jesteście świadkami, że słowa dotrzymaliśmy. Projekt jednak wyszedł, ja z kolei nauczyłam się groma nowych umiejętności, poznałam lepiej ludzi z Zespołu, pokazałam samej sobie że dubbing filmu aktorskiego może być naprawdę fajnym wyzwaniem, a to tylko część z korzyści. Co dalej? Wierzę, że

Read details
Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com