[Szkółka NK] O zagadnieniach… w pigułce.

Szkółka Wokalu

Szkółka Wokalu

Cześć wszystkim!

Z tej strony Shigu : ) Odwiedziłeś właśnie zakątek, który - mam nadzieję! - pomoże Ci rozwinąć swoje umiejętności wokalne. Pamiętaj, że na śpiewanie składa się wiele elementów. Prawidłowy oddech, higiena głosu. Dobra dykcja to również element dobrego śpiewania. Odpowiednie rozśpiewanie - o tym będzie osobna lekcja - to bardzo ważny element przygotowania się do śpiewania, o którym należy pamiętać. Zawsze.

Wróćmy jednak do śpiewania. Wielu z Was, niejednokrotnie pyta się - co zrobiłem/am źle, dlaczego mi nie wychodzi, czemu śpiewam nieczysto etc. Najczęściej jest tak, że nie potrafimy sami siebie dobrze ocenić, a też nie chcemy wchodzić komuś na głowę, bo po co komuś zawracać gitarę. 

Każda - albo prawie każda - piosenka może nas czegoś nauczyć. Pytanie, jak Wy do niej podejdziecie. Czy chcecie 'odbębnić' kolejną piosenkę, czy jednak wynieść z niej pewną naukę. Pokażę Wam, o co mi chodzi. Na przykładzie piosenek Disney'a.

DYKCJA

Szczerze? Jak kocham polski dubbing, tak polska wersja Alladyna jakoś mnie nie przekonuje. Może dlatego, że oglądałam ją sto razy z angielskim, kto wie? Khem, wracając do tematu - nawet nie wiecie, jak dobrze można na tej piosence wyćwiczyć dykcję! Alladyn ma tak dużo tekstu w niektórych momentach, że można sobie połamać język - dosłownie. 
Przykład:
1:12 - Musze jeść by żyć, musze kraść by jeść, w wolnej chwili kiedyś więcej powiem wam.
Posłuchajcie tego fragmentu. Rada - gdy nie możecie czegoś wymówić, zacznijcie od ćwiczenia danej frazy wolniej i jak już sobie to wyćwiczycie, przyspieszajcie. 
*Jednym z ćwiczeń, które na dykcję miałam na Akademii, jest śpiewanie tekstu "Baba Ci papugę dała, baba Ci papugę dała, baba Ci papugę dała, bęc!" na jednym dźwięku, i każde powtórzenie tego zdania na wyższym/niższym dźwięku. Im szybciej, tym lepiej : )

PRAWIDŁOWA INTONACJA PRZY SPADKU MELODII

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jak śpiewacie melodię w dół, jesteście często pod dźwiękiem, śpiewacie nieczysto? Zaniżacie, ponieważ wiecie, że macie iść melodią w dół. Wiem, dziwnie to brzmi, ale taka jest prawda. Często zdarza się tak, że śpiewamy i nawet o tym nie myślimy, co takiego robimy. Błąd. Śpiewanie, to także myślenie o tym, co robicie, jak macie to zaśpiewać. Zapamiętajcie - jak śpiewacie melodię w dół, wyobraźcie sobie, że każdy dźwięk jest wyżej. Mała sztuczka, a potrafi zdziałać cuda! Można sobie jeszcze wyobrazić coś takiego - ustawcie się, trzymając dłoń nad głową tak, jakbyście mieli czubek głowy uwieszony na sznurku. Śpiewając każdy dźwięk niżej, Wasza ręka ma iść po parę centymetrów w górę - jakbyście pokazywali schodki do góry i myślcie o tym, co robi ręka, jak pokazuje coraz wyższe stopnie. Dzięki temu będziecie śpiewać schodzące melodie w dół czyściej. Wyobraźnia to czasami magia!

ARTYKULACJA

Artykulacja, mówi Wam to coś? Staccato i legato - a to co? W gwoli ścisłości - staccato jest wtedy, gdy oddzielamy, można nawet powiedzieć skaczemy z dźwięku na dźwięk, legato gdy śpiewamy ciągle, bez przerw między dźwiękami. Jest jeszcze portato - oderwanie dźwięku, ale przytrzymanego, nie zerwanego jak w przypadku staccato. 

Trochę teorii, a teraz jak się ma to w praktyce;

Dzwonnik z Notre Dame - Na odwyrtkę

Dobrze jest to pokazane w piosence powyżej. Staccato jest tylko w jednym momencie. Ale w jakże znaczącym momencie! "Na odwyrtkę". I już. W całej piosence, praktycznie każdy ten zwrot jest staccato. Przez śpiewanie staccato trzeba uruchomić przeponę. Trzeba, nie ma innej opcji - wyciskanie dźwięków z gardła nie należy ani do prawidłowych rzeczy, ani do przyjemnych. Więc do pracy, przepony, podbijajcie dźwięki! Legato jest praktycznie przez całą piosenkę, z małymi wyjątkami - dobrze legato słychać pod koniec, gdy jest zwolnienie (moment, gdy noszą Quasimodo).

 

Piękna i Bestia - Belle, repryza

To jedna z piosenek, w której może nie jest pokazana typowa artykulacja, ale blisko. Na początku, gdy Belle śpiewa, jest jakby staccato (mówię jakby, bo to nie jest stuprocentowe staccato). Ale już w 0:17 jest różnica jak śpiewa. Natomiast typowe legato w 0:34, gdy jest kulminacja piosenki. Portato - czyli oddzielanie dźwięków - jest pod sam koniec piosenki. To tak jakby podkreślenie każdego dźwięku. 

INTERWAŁY

Interwały. Każdy wie, co to jest - po prostu odległości między dźwiękami. Są interwały trudniejsze, są interwały łatwiejsze, jak zawsze. Co jest takiego trudnego? Złapanie odpowiedniej wysokości danego dźwięku. Pamiętajcie, by nie przeskakiwać z dźwięku na dźwięk - każdy dźwięk jest równie ważny i ma być słyszalny, a nie przebiegany i pominięty. Sprawa jest nieco prostsza, gdy zaczynacie od najwyższego dźwięku we frazie. Wtedy jest łatwiej, bo nie musicie się martwić skokami do góry. Skoki interwałowe w górę są trudniejsze, niż w dół (pamiętajcie, myślcie wysoko! [patrz druga piosenka]). Co zrobić, by dźwięk w środku frazy, wyższy od tego, od którego zaczynacie, był czysto? Przygotujcie go!:) 
Czyli - biorąc oddech, miejcie w głowie to, że macie skok na wyższy dźwięk. Czyli nic innego, jak myślenie o najwyższym dźwięku we frazie. Przykładów z piosenki jest mnóstwo, ale posłuchajcie tej frazy - 0:26 (Ty o tej myśl, za którą walczyć chcesz!) i 1:35 (Sposoby znam by każdą z dam do głębi zgłębić). Wszystko na jednym oddechu, a interwały są czysto

DŁUGIE DŹWIĘKI

Długie dźwięki. Zmora nie jednego artysty, również profesjonalnych wokalistów. Tak naprawdę, gdy zapamiętamy o jednej bardzo ważnej rzeczy, żaden długi dźwięk nie będzie dla nas zmorą i nie będzie nam spędzał snu z powiek. Przepona, mili państwo! Przepona tutaj czyni wszystko! ...No, prawie, przygotowanie dźwięku w myślach również jest bardzo ważne, ale w większości przypadków, gdy nie podtrzymamy przeponą wysokiego dźwięku, po prostu nie będziemy w stanie utrzymać go na tej samej wysokości - co za tym idzie, albo wylądujemy pod dźwiękiem, albo nad. Najczęściej pod. 
Więc pamiętajcie o tym, by dobrze podeprzeć dźwięk przeponą, będzie Wam o wiele łatwiej. Jeszcze jest kwestia samego oddechu - im więcej powietrza w płucach, tym dłuższy będzie dźwięk - pamiętajcie, oddech idzie w dół brzucha, oddychacie tak, by rozepchnąć żebra. Połóżcie sobie dłonie na żebrach i oddychajcie tak, by mięśnie międzyżebrowe rozsunęły żebra. Plus nie podnoście klatki piersiowej! To jest oddech bardzo płytki i nieprawidłowy podczas śpiewania. Dzięki dobremu oddechowi o wiele łatwiej jest podpierać dźwięki przeponą.

A jak już opanujecie trzymanie długiego dźwięku na jednej wysokości, to będziecie mogli śpiewać tak, jak pani Agnieszka Fatyga. W tej oto, cudownej piosence!

Anastazja - Wspomnienia z dawnych lat

Strach to właśnie to czego tu nie trzeba, więc odwagi!

Oliwier i Spółka - O ideał trudno

Prawda, że fajnie? Ten ostatni dźwięk jest taki cudowny! Swoją drogą, muszę nagrać remake tej piosenki, bo na starym mikrofonie brzmiało... słabo. Wróćmy do tematu.

DYNAMIKA

Dynamika. To, dzięki czemu - między innymi, umówmy się - piosenki są cudowne. Cała muzyka jest cudowna. Dzięki dynamice łatwiej jest nam budować napięcie, przekazywać historie i zachęcić słuchacza do dalszego słuchania naszego wykonania. W każdej piosence jest dynamika, umówmy się. Chyba, że jest to rąbanka cztery na cztery i nic innego się w niej nie liczy. To tak, może tej dynamiki nie być w większym stopniu. Specjalnie wybrałam Zaplątanych, bo tam bardzo dokładnie słychać, jak jest budowane napięcie w piosence, co pomaga jej odbiór i sprawia, że masz ochotę słuchać jej cały czas - albo chociaż do ostatniej sekundy. 

Roszpunka zaczyna śpiewać w miarę cicho. Nie jest to typowe piano, ale jest to ciche, delikatne. Z każdą frazą jest nieco głośniej, wraz z piosenką jest decrescendo (ściszanie), znów jest nieco ciszej, potem znów jest crescendo (podgłaśnianie) aż w końcu nadchodzi refren - kulminacja pierwszej części, w wykonaniu Roszpunki. I przed zakończeniem jej zwrotki znów jest lekkie wycofanie się. Gdy śpiewa Ryder, jest podobnie - wpierw nieco ciszej, choć tutaj podążając za podkładem orkiestralnym, w którym dzieje się więcej, niż na początku piosenki (melodia w smyczkach, cudo!) jest nieco głośniej, ale jest budowanie napięcia (poprzez crescendo i decrescendo) do kulminacji, kiedy to obydwoje śpiewają razem. Aż w końcu następuje końcówka [Z dnia na dzień…], kiedy jest już wszystko lekko wycofane, potem krótka, głośniejsza wstawka orkiestralna - i zakończenie, bardzo delikatne. Boże, kocham tą piosenkę. Znajdzie się może jakiś pan, chcący ją ze mną nagrać? ♥

RECYTACJA

Ostatnią rzeczą, o której chciałabym napisać, jest recytacja. Nie, to nie to samo, co rap. Recytacja, czytanie tekstu w piosence, budowanie napięcia i odpowiedniego odbioru przez słuchacza. Swoją drogą, uważam, że Krzysztof Kołbasiuk jest godny naśladowania. Jako aktor dubbingowy, choć uwielbiam również Boberka. Moi dwaj idole!
Wracając, w recytacji nie ma konkretnej teorii. Od siebie mogę napisać, że dobrze by było, gdyby akcenty się zgadzały z prawdziwymi - czyli jak w piosenkach i w normalnym mówieniu, zwracajcie na to uwagę, bo to o wiele lepiej brzmi. Starajcie się eksperymentować tak, by zachęcić słuchacza do słuchania Waszej wersji! 
Podeślę Wam jeszcze jedną super piosenkę w wykonaniu Krzysztofa Kołbasiuka. Jego Rubera w Magicznym Mieczu również kocham! ♥

Miasteczko Halloween - Piosenka Babojagołaka

Magiczny Miecz - Piosenka Rubera

PODSUMOWANIE

W każdej piosence jest zagadnienie, nad którym warto się zastanowić. Zanim zaczniecie śpiewać, usiądźcie, przesłuchajcie piosenkę i zastanówcie się nad tym, co takiego chcecie pokazać w tej piosence, którym elementem - lub którymi elementami - chcecie zachęcić słuchacza do przesłuchania Waszej piosenki, Waszego wykonania danego utworu. 
Swoją drogą - jeśli chcecie, służę pomocą. Zróbmy tak - wybierzcie sobie piosenkę (Disney'a, proszę. I nie, niech to nie będzie Mam Tę Moc), nad którą chcecie popracować i odezwijcie się do mnie. Znajdziecie mnie na Discordzie na NK, pod nickiem Shiguroya, ewentualnie na skype pod tą samą nazwą. I popracujemy nad piosenką. Temat tyczy się nie tylko wokalistów w naszej grupie, ale również i adeptów! Walcie do mnie śmiało, służę pomocą i radą. 

Potraktowałam temat nieco luźniej. W końcu mamy czerpać z tego zabawę, a więc nie mogło być samego wykładu. Mam nadzieję, że mnie przez to nie zjecie, a też i uśmiechniecie się chociaż przez chwilę ; )